• Wpisów:50
  • Średnio co: 23 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 19:26
  • Licznik odwiedzin:3 771 / 1207 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dzisiaj rano jogging z rozgrzewką i rozciąganiem. Potem do pracy, a po pracy znów ćwiczenia: dziś nogi i pośladki.

Jedzeniowo dzień wygląda tak:
- omlet, chleb razowy, kawa z mlekiem
- gruszka
- pieczony dorsz w ziołach, surówka z kiszonej kapusty, pieczone ziemniaki
- smoothie szpinakowe
- bukiet warzyw na parze i pierś z kurczaka również z parowaru


Jutro z rana jogging, potem do pracy, a po pracy jestem umówiona z koleżanką na fitness. Miał być rest day, ale namówiła mnie na ten fitness, nie potrafię odmówić. Po powrocie mam zamiar zrobić domowe batony proteinowe.

- orzechy, płatki owsiane, suszone owoce, odżywkę białkową mieszam ze sobą
- w garnku podgrzewam mleko, w którym rozpuszczam masło orzechowe i nieco bardzo gorzkiej czekolady (czasem dodaję konfiturę wiśniową lub żurawinową)

Wszystkie składniki łączę ze sobą, mieszam i przekładam do silikonowego pojemniczka. Po wystygnięciu wkładam na trochę do lodówki, następnie po zastygnięciu wyjmuję z pojemnika i kroję na kawałki. Pychota! Już nie pamiętam skąd mam ten przepis, na 100% wyszukany na jakimś blogu ze zdrową żywnością.


Nie mogę się doczekać wyprowadzki.
Nie mogę się doczekać nowego miejsca, nowych ludzi.
Nie mogę się doczekać nowych możliwości.

Czas zostawić za sobą pewne sprawy. To, że narzuciłam sobie regularność w ćwiczeniach i zdrowym odżywianiu, że wyznaczyłam sobie cel, który postanowiłam osiągnąć za wszelką cenę, pozwoliło mi oderwać się od rzeczywistości. Wiem, ile jestem warta. Wiem, jak ambitna i silna potrafię być.

Ktoś nie doceniał mnie wcześniej, w końcu mnie stracił...
 

 
Zaniedbany blog! Zdarzyło się, że praca i własne problemy pochłonęły mój czas i nie mogłam opisywać swoich zmagać z dietą i sportem na blogu.

Pracuję, zdrowo się odżywiam, uprawiam dużo sportu. Za 2 tygodnie wyjeżdżam. Nowe studia, nowe miasto, nowe życie. Wszystko póki co układa się całkiem nieźle. Niektóre rzeczy nadal ranią, jednak uczę się dawać z nimi sobie radę.

No to może powrócę do bilansów?
- serek wiejski, ogórek świeży, bułka grahamka
- sałatka grecka, pieczywo czosnkowe
- schab pieczony, ryż brązowy, warzywa na parze
- smoothie owocowe
- 3 jajka na twardo, bukiet warzyw, kromka razowego ciemnego chleba

Do tego trochę ruchu! Bieganie 30 minut (z rozgrzewką), potem ćwiczenia na plecy i ramiona i rozciąganie.


Jestem z siebie strasznie dumna! Schudłam, wymodelowałam ciało, nauczyłam się dyscypliny i samokontroli. Zyskałam też nową przyjaciółkę, z którą często planuję posiłki i ćwiczenia.

FIT & HEALTHY IS A NEW SEXY!
 

 
Brak słów, żeby opisać moją głupotę. No brak słów.
Nawaliłam się jak szpak. Poszłam spać nawalona, że ojejku, o 2 w nocy. Wstaję o 10 i czuję się pijana. Poszłam na imprezę, domówkę robioną na szybko. Wyszło tak, że pod same drzwi musiał odprowadzać mnie kolega, bo ledwo szłam.
Powinno mi być wstyd, a nie jest. Ale to wszystko mnie załamuje. Załamuje mnie fakt, że On już do mnie nie wróci, a że odszedł przez bzdury, głupie, szczeniackie kłótnie. Dzwoniłam wczoraj do niego, ale nie chciał rozmawiać, rozłączał się. Napisałam długiego smsa o tym, jak bardzo mi go brakuje, ale bez odzewu.

Zastanawiam się co mogłabym zrobić, żebyśmy się pogodzili. Wczoraj rozmawiałam o tym z kolegą (tak, ten który przez kilometr ciągnął mnie pod rękę, żebym mogła iść do domu), powiedziałam mu wszystko, ale jedyną radę, jaką usłyszałam, było "daj mu odejść".


Dziewczyny, co ja mam zrobić?
  • awatar muzungu2: życzę wyjścia z sytuacji :)
  • awatar schweigen: ja uważam, że jeśli naprawdę go kochasz, powinnaś walczyć. bo najgorszą rzeczą, jaką możesz zrobić i której potem będziesz żałować, jest to, że nie spróbujesz. jeśli jest choć cień nadziei, powinnaś próbować. nic nie stracisz, a możesz wiele zyskać. a jeśli nic nie wyjdzie, wtedy z czystym sumieniem pozwolisz mu odejść. i będziesz żyć ze świadomością, że zrobiłaś wszystko, co w Twojej mocy, żeby coś zmienić, a nie patrzyłaś na wszystko z bezsilnością. ale wybór należy do Ciebie, bo to Twoje życie i nikt go za Ciebie nie przeżyje. mam nadzieję, że podejmiesz jak najlepszą dla siebie decyzję. trzymaj się.<3
  • awatar martalllke: Pierdolenie trzy po trzy o losie. Jak go kocha to czemu ma odpuszczac? To nie chwilowy zwiazek a z tego co czytalam to dlugi .. Dziecko sie nie poddaje jak zaczyba chodzic i sie przewraca , a ty masz sie poddac bo cos nie wyszlo? Glowa do gory boerz sie w garsc.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Przede wszystkim - nie było mnie wczoraj, więc wrażenia z pracy skumuluję w jednym wpisie.
Fajnie jest, chociaż jeszcze ciężko czasem się połapać gdziecodlaczego, klienci lubią zostawiać repetytoria z angielskiego na historii, ale to nic, da się ogarnąć. Odczucia ogólne bardzo pozytywne! Właściciel lubi czarny humor i jak nie ma ruchu (w sumie rzadko, księgarnia w centrum), zasypuje mnie żartami. Kasę prawię ogarnęłam, nadal ogarniam co gdzie jest (póki co znam na wylot półkę ze Sparksem i Coelho, a także półkę z kalendarzami i długopisami).
W każdym razie, jest dobrze. Będę pracować jednak 5 dni w tygodniu, poniedziałek - piątek, od 10-18. Przyszło tydzień już tak na poważnie, nie szkolenie, nie bzdety, mam być profesjonalistką! Ale się cieszę, nie wyobrażacie sobie.


Zdjęłam szwy, poniedziałek jest mój. No nasz, mój i Ani.

owsianka z miodem i cynamonem
sałatka (pierś z kurczaka w gyrosie, makaron graham, słonecznik lekko podprażony na suchej patelni, ogórek kiszony, papryka świeża, kukurydza, zielona cebulka, trochę jogurtu naturalnego) - pychotka
jabłko
banan
truskawki
kawałek tarty z brokułem
  • awatar klik93: super, ze się czymś zajęłaś, że masz co robić i nie myślisz o 'głupotach' :) powodzenia kochana!
  • awatar Być Idealną ..: Super, że się odnajdujesz w nowej pracy, najgorsze są początki. :)
  • awatar S i L e N c E: Cieszę się, że się cieszysz ;) bilans ładny ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jestem taka szczęśliwa! Nie sądziłam, że to możliwe tak szybko. Nie sądziłam, że w moim mieście się tak da.
Poszłam na rozmowę kwalifikacyjną na 9 rano, przed otwarciem księgarni. Wystrojona na biało-granatowo (polecam granatowy, to kolor profesjonalistów; dusiłam się w długich spodniach dosłownie, no ale cóż... nie chciałam odstraszać szwami i brzydką raną) poszłam "ot tak", w sumie z negatywnym nastawieniem.

Dostałam pracę! Tzn. najpierw mam przejść szkolenie:
- kasa fiskalna
- gdzie czego szukać
- co mamy, co możemy zamówić, gdzie w systemie szukać tego, co mamy
Itp, itd.

Szkolenie mam mieć od środy do piątku i w poniedziałek zaczynam. <3 Umowa zlecenie, nie ma kokosów, ale jest dobrze! To taka prywatna księgarnia, dość duża (są też podręczniki, etc, więc sierpień miesiącem zapierdolu), właściciel wydaje się być fajny. Nie mogę się doczekać środy!


Oczywiście nie może być tylko różowo, bo zaraz zaczęłam się zastanawiać:
1. Czy to wszystko nie za szybko? Bach, zmieniam swoje życie, bach! Rzucam studia! Wyprowadzam się!
2. Czy nie będę żałować swoich dezyzji.
3. Czy to w ogóle dobra decyzja...

Anyway, prowadzę obliczenia ile mniej więcej uda mi się zaoszczędzić na studia.
Rozważam też drugą pracę, ale tutaj nie chcę mówić hop... W każdym razie, praca na stacji benzynowej 4 km ode mnie. Mogłabym nawet nocki brać, spokojnie samochodem wtedy dojeżdżać. Takie tam marzenia...


ekhm
omlet z zieloną cebulką i 2 kromki chleba słonecznikowego
serek naturalny
ciastka owsiane
spaghetti pełnoziarniste ze szpinakiem
zupa Marwit buraczkowa


Próbował ktoś tych zup Marwit? Widziałam dzisiaj w Rossmanie i postanowiłam skosztować. Fajna jest nawet, ale musiałam doprawić po swojemu, przede wszystkim pieprzem.


Zastanawia mnie czy gdyby jednak mi coś odwaliło i chciałabym wrócić na studia, to dałabym sobie radę z poprawkami we wrześniu. ;o Chyba raczej nie, haha.

Czekam aż rodzice wrócą do domu i nie mogę się doczekać. Chcę im powiedzieć o pracy w księgarni. ;D Muszę sobie sprawić pulower i nowe okulary - kujonki.
  • awatar Molly.: O kurde, no to gratuluję! :D Teraz szybko zdobyć pracę, to rzeczywiście szczęście. Powodzenia. :)
  • awatar schweigen: gratuluję pracy.<3 właśnie bardzo dobrze, że jak zaczynasz nowy rozdział w życiu, to tyle nowości się pojawia. a masz wsparcie, więc na pewno sobie ze wszystkim poradzisz.;-*
  • awatar S i L e N c E: gratuluję !! :) ładny bilans ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Ledwo zaczęłam, nie minęły 40 dni, a już zaczynam na nowo. Potrzebuję nowego startu, nowego rozdziału, potrzebuję zamknąć stary i zacząć cieszyć się życiem.
Zmieniłam tło, zmieniłam tagi, zmieniam styl życia. Na lepsze.

Zalogowałam się na studia. Dostanę się na nie. Jak nie z pierwszej listy, to z drugiej.
Obmyśliłyśmy z Anią nasz plan. Sport, zdrowa dieta, nie ma liczenia kalorii, nie ma wyrzeczeń i rygorów. Niech Kuba widzi, co stracił. W środę zdejmuję szwy, zaczynamy od poniedziałku, gdy się zagoję jeszcze bardziej.
Pracy póki co nie ma, ale dopiero porozsyłałam CV. Spotkałam się już za to z dwiema odmowami.
Porozmawiałam szczerze z rodzicami. Czuli pismo nosem, że dzieje się "coś", lecz nie wiedzieli co tak naprawdę. Fakt, że Kuba mnie rzucił poruszył ich, bo lubili go i byli do niego przywiązali. Widać było, że się zmartwili. Fakt, że mam zamiar zacząć studia od początku, ucieszył ich. Będę miała u nich wsparcie.



- Czy pan ro­zumie? Nic mi nie po­maga, ab­so­lut­nie nic.
- A nie próbo­wał pan roz­ma­wiać sam ze sobą?
Porozmawiałam ze sobą i dowiedziałam się, czego naprawdę chcę.


Bilans z dziś
owsianka z bananem
pomarańcza
gotowana pierś z kurczaka, warzywa na parze, kasza gryczana
kefir z jagodami, truskawkami i malinami
serek wiejski z pomidorem i szczypiorkiem, kromka pumpernikla

Motywacja jest ogromna. Oby nie zgasła.
  • awatar schweigen: mam nadzieję, że nowy początek będzie znacznie lepszy. a nim się nie przejmuj, bo nie był Ciebie wart, już Ci to chyba nawet pisałam. byłaś dla niego za dobra i prędzej czy później będzie bardzo żałował swojego wyboru, jestem tego pewna!<3
  • awatar Molly.: Czasem chyba lepiej zacząć od początku, z większą motywacją. Oby starczyło Ci jej na jak najdłużej, trzymam kciuki bardzo mocno. :)
  • awatar S i L e N c E: Aale ładny bilans ;) powodzenia :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dziś była u mnie moja przyjaciółka, Ania. Jeśli o niej nigdy nie mówiłam, to Aneczka jest dla mnie lekiem na całe zło. Była ze mną zawsze. Przyjaźnimy się "od piaskownicy", chodziłam z nią do zerówki i do podstawówki, w gimnazjum nasze drogi się rozeszły, ale nasza przyjaźń się nie skończyła. Nadal miałyśmy czas dla siebie.

Zawsze było tak, że mogłyśmy do siebie dzwonić o każdej porze dnia i nocy, oczekiwać zrozumienia i porady w trudnych chwilach. Ta dziewczyna to skarb! Jeśli ktoś mi powie, że nie ma dziewczyny, która byłaby ładna, inteligentna, z poczuciem humoru, ambitna i życzliwa zarazem, to bez wahania postawiłabym przed nim Ankę.

Dzisiaj spędziłam z Aneczką niemal cały dzień. To taka cudowna osoba. Mimo osobistych sercowych problemów potrafi mnie pocieszyć i poprawić mi humor.


Wspólnie nakreśliłyśmy sobie plan działania.
1. STUDIA. Razem. To samo miasto. To samo mieszkanie. Ania jest z mojego roku, tak jak ja skończyła liceum, ale nie poszła na studiach (nie dostała się, a zależało jej bardzo, poprawiła maturę i próbuje się teraz dostać). Ten rok Ania przepracowała i odkładała co-nieco na konto. Ona wyjedzie na pewno. A czy ja, ja też muszę.
2. Praca. Ania już ma, teraz ja. Niestety u niej miejsca dla mnie nie będzie, ale ostro przeszukuję oferty.
3. Fit! Anka chętnie zacznie ze mną regularnie ćwiczyć. Moja ranka się dobrze goi, chociaż jeszcze daleko do blizny, ale już myślimy o tym, co będziemy robić. Bieganie + siłownia. Czemu nie?
4. Obmyślimy sobie z Anką dobry plan diety.
5. Zero smutku! Ania też ma trudną sytuację sercową: lada dzień miłość jej życia się żeni. Moja miłość oddala się ode mnie wielkimi krokami. Razem poradzimy sobie z tym najlepiej. Wspólnie będziemy się wspierać.

Bilans:
rożek francuski i kawa z mlekiem 300 kcal
papryka 60 kcal
udziec z indyka, ryż brązowy, surówka colesław 350 kcal
kawa po irlandzku (z bitą śmietaną i whiskey) 80 kcal
maca z masłem orzechowym i bananem x2 392 kcal
jogurt naturalny 100 kcal
mieszanka studencka 393 kcal

1675 kcal

Dużo jak na dietę. Wiem, ale potrzebowałam tego. Zdrowia z masła orzechowego i orzechów, ale też czegoś niezdrowego - kawa z alkoholem i to brzydkie śniadanie.

Trudno - poprawię się. Jednak przez ostatnie wydarzenia muszę ponownie "wdrożyć się" w dietowanie.

Na koniec: idziemy sobie do kawiarni, gdzie pracuje nasza koleżanka. Schudłam już te 4 kg no i mówcie co chcecie, ale nawet tyle ludzie potrafią zauważyć. Weszłyśmy, stoimy przy ladzie i wybieramy kawę, a koleżanka (szczuplutka, ale wiecznie zakompleksiona i zazdrosna, jednak lubimy ją - przesympatyczna osóbka) do mnie z tekstem "Malwina, nie wiem. Ja nie wiem. Jak cię ostatnio widziałam, nie wyglądałaś tak dobrze!"
Ja na to "Haha, dziękuję, miło słyszeć takie słowa". Ona "Ale wiesz. Żebyś w anoreksję nie wpadła. Bo to straszna choroba".

Spoko, że mówi mi to osoba, która w życiu wypróbowała już wszystkie diety świata i wygląda jak patyk.
  • awatar Molly.: Ojej, ależ mnie tu dawno nie było. Widzę, że duże zmiany, szczere gratulacje! Troszkę Ci zazdroszczę tej wytrwałości i motywacji, bo na prawdę jest czego. :) Bardzo dobrze, że się nie głodzisz, unikniesz efektu jojo. Jeszcze raz gratuluję, od teraz będę zaglądać regularnie!
  • awatar Być lekka jak Ƹ̵̡Ӝ̨̄Ʒ: Fajny blog ;)
  • awatar S i L e N c E: Fajnie mieć taką przyjaciółkę, zazdroszczę :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wczorajszy wieczór TYLKO DLA MNIE.
Długa kąpiel, muzyka, lampka wina (która potem zamieniła się w całą butelkę wina ;/), maska na włosy, maska na twarzy, olejki, etc. Przyjemnie było! W dodatku puste mieszkanie, rodzinka miała inne plany niż siedzenie w sobotę wieczorem w domu.

Szukam pracy... Wczoraj napisałam swoje śliczne CV i już jutro zaczynam akcję. Mam nadzieję, ze coś mi wpadnie w ręce. Znajdę pracę = rzucam studia, rekrutuję się na nowe - lepsze - daleko od domu. Pieniądze, które zarobię, postaram się w jakiejś części odłożyć. Pytanie - ile zarobię? A może lepiej byłoby wyjechać za granicę? Np. Niemcy - na jakieś warzywa czy owoce. Postaram się na razie pracę na miejscu znaleźć.


Wczorajszy bilans beznadziejny, przecież butelka wina wszystko zrujnowała. Pić samemu to chyba szczyt dna. W ogóle blisko mi do dna, naprawdę. Sytuacja z Kubą mnie tak męczy, że nie potrafię policzyć ile razy płakałam. Rozmawiałam z współlokatorem Kuby i sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć. On mówi, że widać po Kubie, że się przejmuje tym, że ma wyrzuty sumienia, ale z drugiej strony nie widać, żeby chciał do mnie wrócić.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Czas na zmiany, na ogromne zmiany.
Przede wszystkim powinnam sobie odpowiedzieć na pytanie - czego chcę od życia? Co uczyni mnie szczęśliwą?
Jest tylko jedna odpowiedź, ma na imię Jakub. Od niego jednak się oddalam. Dowiedział się o moim "wypadku" dzięki mojej Aneczce. Zadzwoniła do niego i powiedziała, żeby się mną zainteresował. Nie wiem czemu to zrobiła... Nie prosiłam jej o to, ale nie powiem, żebym nie była wdzięczna.

Przyjechał wczoraj bez zapowiedzi. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach, począwszy od pogody, na tym, jak na uczelni nam idzie. Doszliśmy do tematu najważniejszego - o nas.

Bez owijania w bawełnę, prosto z mostu. Powiedziałam co mi w nim przeszkadza. Że denerwuje mnie to, że mnie oszukał tyle razy. Zrozumiałabym to. Że mimo tego, że wie jak bardzo nienawidzę niektórych rzeczy, to go kocham i nie chcę, żeby się cały zmieniał, tylko żeby nie oszukiwał.
Nie kłóciliśmy się, było spokojnie. A potem zabrał kilka swoich ostatnich rzeczy i wyszedł. Czy wróci - nie wiem, ale tracę w to wiarę...

Pisząc to, łzy kapią mi na klawiaturę. Płaczę, bo wiem, że tracę powoli coś (a może straciłam już?), co budowałam tyle lat i czemu się poświęciłam. Dla niego zrobiłam wiele. Było wiele kłótni, ale potrafiliśmy się dogadać, a teraz... Nie wiem co się w nim zmieniło. Musi widzieć, że chcę, by było jak dawniej, a mimo to ignoruje to. Przebija przez niego potworna obojętność, a obojętność jest chyba najgorszym z uczuć.

Nie wiem co mam robić dalej. Uczyć się żyć bez niego? Szukać szczęścia w kimś innym? To nierealne. Teraz tylko chciałabym usłyszeć od niego, że mnie nie kocha i że podjął decyzję - życie beze mnie. Bo trwanie w niepewności jest trudniejsze niż wiedza o tym, że wszystko skończone.


Coraz intensywniej myślę nad zmianą kierunku studiów. Maturę mam zdaną tak, że nie będzie problemu w dostaniu się na inne studia. Chcę wyjechać z dala od domu... Głupio sobie to tłumaczę, jakimś dennym filmowym scenariuszem: wyjeżdżam na drugi kraniec kraju, a Kuba niespodziewanie przyjeżdża i mówi, że nie może beze mnie żyć. Dupa, a nie film.

Jak się noga wygoi, koniec z opierdalaniem się. MAM BYĆ FIT. Tak, aby nowe miasto w październiku powitało mnie z uśmiechem i zazdrością.
  • awatar Plan jest taki: Coz... To juz chyba nie jest milosc. Daj mu odejsc... Czas pokarze co z tego bedzie, pewnie poznasz kogos lepszego, rozumiem tyle czasu razem wiec jest sentyment, zal... Ja studia zmienialam tez I to trafna decyzja.. Pamietaj wszystko ma swoj sens, wasze rozstanie tez! Trzymaj sie!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Biegłam sobie dzisiaj leśną dróżką jak co rano od kilku dni i co? I się musiałam wyglebić.
Skręciłam gdzieś indziej niż zwykle i chyba za mało patrzyłam pod nogi, bo zaczepiłam się o jakiś konar i przytuliłam się do ziemi...
1. Rozwaliłam sobie piszczel tak, że musiałam bluzą zatamować krew. Dobrze, że miałam wodę, to trochę przemyłam ranę.
2. Weź tu, człowieku zadzwoń do kogokolwiek i wytłumacz, gdzie jesteś, jak sama nie wiesz!
3. Szkło. TĘPI LUDZIE, NIE ZAŚMIECAJCIE LASÓW NICZYM! ANI TOREBKAMI FOLIOWYMI, ANI SŁOIKAMI, ANI PLASTIKOWYMI BUTELKAMI. NICZYM!

Dzwonię do mamy, przyjechała akurat wtedy, gdy doszłam do głównej trasy i jak zobaczyła nóżkę, od razu na SOR.
Oczyścili ranę, zszyli, mam antybiotyk profilaktycznie i jeszcze skierowania na badania po jakimś tam czasie.

No i z biegania w najbliższym czasie niczym. A tyle kasiory wybuliłam na swoje sportowe butki. Wszystko jest przeciwko mnie!

bilans:
- owsianka 300 kcal
- sałatka caprese 150 kcal
- kurczak z ryżem i warzywami, 450 kcal
900




Żeby przypadkiem nie wyszło mi w badaniach jakieś świństwo.
  • awatar kari13: Wspolczuje ;/ tez tak mialam kilka razy. Probuj jesc mniej a czesciej ;) powodzenia zapraszam :3
  • awatar S i L e N c E: Biedna :/
  • awatar Plan jest taki: Masakra :o dlatego lepiej biegać chodnikiem, bezpieczniej. Ja bym sama po lesie nie biegała, już wolałabym żeby się ludzie gapili.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 



kupiłam sobie buty do biegania
biegam


W bieganiu fajne jest to, że biegnę sobie jakąś mało uczęszczaną ścieżką, pola, lasy, te sprawy, nikt nie widzi, jaka jestem czerwona i jaka zziajana, nikt nie widzi, jaka zamyślona. Tak sobie biegam i myślę.

bilans:
dwa jajka na twardo i dwie kromki chleba słonecznikowego 300 kcal
maślanka 110 kcal
pomarańcza 100 kcal
sushi 500 kcal

Wyjadłam 1100 kcal o głupie sushi i teraz jestem głodna jak cholera! Mogłam to inaczej rozłożyć. Coś jeszcze zjem, bo inaczej nie wytrzymam. Albo maślana, jak jeszcze jest, albo jajko na twardo chociaż.

Ważę 56,4 kg. Wizualnie i w centymetrach efekty nikłe.
  • awatar klik93: kochana jestem pewna, że już niedługo zobaczysz efekty :) cierpliwości :)
  • awatar S i L e N c E: I tak ładnie ci idzie, niedługo muszą być efekty :)
  • awatar Rrraw.: lubię biegać, ale rano-tak o 5, niestety szkoła zmusza mnie do wstawania o 4:50, nie wyrobiłabym się, bardzo nad tym ubolewam... ale niedługo wakacje!;D bardzo ładnie jest, wcale nie dużo;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
bułka z dżemem 220 kcal
kawa z mlekiem 60 kcal
makaron pełnoziarnisty z tuńczykiem, serem i pomidorami 238 kcal
serek wiejski 196 kcal
2 red bulle 226 kcal
4 wafle ryżowe 160 kcal

1100

W sumie po co mi te red bulle były, to nie wiem, i tak się nie uczę, bo się nie mogę skupić, za dużo myśli w głowie.
Nie wiem co zrobić ze studiami, poszłam na jakieś zastępcze cuś, zamiast iść na lepszy kierunek. Nie wiem co ja miałam w głowie.
Niewiemniewiemniwiem.
Nie wiem co ja nadal mam w głowie. Trzeba się wziąć w garść i tyle.
A może licencjat i jakiś inny kierunek od początku? Niewiemniewiem.



Czuję się strasznie samiutka bez niego. Brak go od piątku, a ja już czuję się, jakbym była rozrywana na 1000 kawałków. Na razie jest etap "odpoczynku", stwierdził, że jest mną zmęczony, to teraz odpoczywa. Ale ile tak będzie odpoczywał? Tydzień? Miesiąc? Całe życie? Nie sprecyzował.
  • awatar Cranbierries: pięknie mała *.*
  • awatar schweigen: cudowna piosenka, strasznie ją lubię..<3 wiem, że łatwo jest mówić, gorzej w praktyce, ale.. jeśli tak uważa, to czy warto się nim przejmować? wiem, że dla osoby, którą się kocha, szuka się wielu rozwiązań, byleby wytłumaczyć zachowanie, jednak jak czytam, co Ty tu o nim piszesz w swoich wpisach, to uważam, że nie jest Ciebie warto, o. jesteś dla niego za dobra, wiesz?
  • awatar klik93: oj widzę, że za długo mnie tu nie było. Co tam ten Twój facet już narozrabiał ? bo czytam i nie wierzę, odpoczynek ? jaki odpoczynek, albo się jest z kimś albo nie. Głowa do góry! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wczoraj bilansu nie było, bo wyszło jak wyszło. Zaprosiłam przyjaciółkę na "babski wieczór", z którego zrobiła się cała "babska noc", a będzie jeszcze "babski dzień", alkohol lał się strumieniami, topiłyśmy sobie smuteczki, ona swoje, ja swoje, były łzy i był śmiech.







Bilans chyba zerowy, if you know what I mean. Dzisiaj też chyba będzie zerowy, bo sam zapach jedzenia powoduje, że biegnę do toalety. Ledwo wodę toleruję, o herbacie nie myślę. Anka śpi. Też rzyga.

SMUTKI ZATOPIONO


Ja płakałam przez swoją sytuację z Kubą, a Anka... No cóż, ślub. Miłość jej życia. Garnitur, biała sukienka, obrączki. I ona. Zaproszona na ten ślub, jako gość rzecz jasna, zwykła koleżanka z piaskownicy... Olaboga, ale te miłości skomplikowane. Nic tylko wstąpić do zakonu.
  • awatar Plan jest taki: woooo takie wieczory są potrzebne, uwielbiam spędzać czas z przyjaciółkami ;)
  • awatar schweigen: czasem takie coś jest wręcz potrzebne, także nie ma się co przejmować.;-D do zakonu? no nie szalej..;-p
  • awatar S i L e N c E: Fajnie tak czasami pogadać z kimś bliskim ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
budyń 250 kcal
3 wafle ryżowe z bananem 217
żurek z jajkiem 200 kcal
bel vita 60 kcal

727

mało, tak jakoś wyszło, brak apetytu
 

 
Szybko, szybko, tak na chwilę wpadłam.

zacierka na mleku 300 kcal
wafle ryżowe z pastą z avocado 200 kcal
truskawki i jagody z jogurtem naturalnym 100 kcal
ryba po grecku 300 kcal
serek wiejski 200 kcal
______________________
1100 kcal

Zaokrągliłam sporo, ale tak na oko szacowałam.

Poważnie zaczęłam się zastanawiać nad zmianą kierunku studiów.

Poważnie też zaczęłam się zastanawiać, czy nie studiować w innym mieście.


Ale to kwestie trudne i wymagające ogromnego przemyślenia, myślę, że będę miała na to całe wakacje. Skończę ten rok i będę potem myśleć.




[Kuba dzisiaj zadzwonił i powiedział, że wpadnie jutro do mnie. Mamy porozmawiać, dogadać się, wyrzucić z siebie wszystko, co nam na wątrobach leży i obiecać sobie poprawę. Będzie dobrze. Mam nadzieję, że mu na maxa przeszło i zostanie u nas na cały weekend, mam w sumie wolną chatę - rodzinka jedzie na wesele daleko daleko - będziemy mieć sporo czasu dla siebie].



Trzymajcie się moje piękne, szczupłe, idealne kobitki! Niech moc zdrowej diety będzie z wami, niech czekolada nie kusi, niech motywacja będzie przeogromna!
  • awatar kari13: Bardzo ładnie ;) Jak ja bym chciała mieć choć chłopaka-przyjaciela ;\.. zapraszam ;p
  • awatar Rrraw.: bardzo ładnie;) to powodzenia i żeby Kubuś został;D
  • awatar S i L e N c E: ładny, zdrowy bilansik ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Środa. Rano. Nie spałam całą noc, ale wstać trzeba. Człapię do łazienki, na śniadanie i jadę na uczelnię.
A na uczelni kolokwium.
A na kolokwium 4 trudne pytania.
A pod pytaniami puste pola.

Zalicza od 60%. Ja nie uzbieram tyle. Jak można uczyć się dniami i nocami i się NIE NAUCZYĆ? Jak można umieć wszystko oprócz kilku nędznych rzeczy, o które normalny wykładowca by nie zapytał i nie napisać nic sensownego?

Teksańska tak umie. Przynajmniej na poprawkę będzie już umiała 90% materiału.
"Panie profesorze, ale czy przyda nam się to w życiu?"
"Oczywiście, że tak, na egzaminie!"


Wczoraj coś we mnie pękło i się nie chce zagoić. Jedzenie, jedzenie, jedzenie. Dzisiaj to bym się chyba nawet na gar smalcu rzuciła.
"Chleba i igrzysk", miejcie igrzyska:
- kajzerka z jajkiem i zieloną cebulką 240 kcal
- jabłko 80 kcal
- kanapka z serkiem topionym 230 kcal
- schab, ryż brązowy, warzywa na patelnię 390 kcal
- chrupkie pieczywo z polędwicą sopocką i serem żółtym 260 kcal

Jak dotąd jest 1200. Ale, ale! Igrzyska się jeszcze nie skończyły! Nutella, jakieś dziwne cukierki, żelki, ciastka... Olaboga. Obżarłam się, że klękajcie narody.

Powinnam przejść Ścieżką Wstydu i Hańby. Miesiąc się odchudzać, stracić już 2,5 kg (ważyłam się wczoraj rano nawet) i żreć nutellę. I ser żółty.

Kuba się do mnie nie odzywa, ja się nie odzywam do Kuby. I nie odzywamy się tak do siebie i ciekawe ile tak jeszcze będzie. Obstawiam, że jutro zadzwoni moje serce.
Póki co staram się być zimna jak lód, pierdolić jego fochy - to nie jego pierwsze, ale słabo mi wychodzi. Kiepsko dziś spałam, bo obmyślałam, czy nie iść dziś do niego. Nie poszłam.


  • awatar S i L e N c E: oj, ta nutella to rzeczywiście zły wybór, ale mam nadzieję, że już więcej nie zjesz ? ♥
  • awatar schweigen: świetnie Ci idzie! nie wiem, dlaczego uważasz inaczej..;-) ale i tak bardzo dobrze się trzymasz przy takim natłoku. i na pewno coś umiesz, choć wydaje Ci się inaczej. ja też się coś rzuciłam na jedzenie, więc nie jesteś sama! przejdę się z Tobą tą ścieżką normalnie.. i to kilka razy!;c
  • awatar Cranbierries: piękny bilansik, tak trzymaj :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Czy może być gorzej? Zawalona dieta, zero nauki i jeszcze wielka kłótnia z chłopakiem, z którym planuje się iść przez życie, skakać po łące trzymając się za ręce, karmić się weselnym tortem i umrzeć jako staruszkowie we wspólnym łożu.

Dieta się trzymała do wczesnych godzin popołudniowych. Nadeszło okienko między zajęciami i postanowiłam się przejść do swojego lubego, obczaić czy się gniewa jeszcze, czy nie, skoro się do mnie nie odzywa.

Od progu wielkie zdziwienie, brakowało pytania "kim jesteś i co robisz w moim mieszkaniu?", a potem awantura taka, że chyba wszyscy sąsiedzi słyszeli. Krzyczał tylko Kuba, a ja się czułam jak nieproszony gość...
Podsumowując, to Kuba jest mną zmęczony. Mną i moim zachowaniem.
Dlaczego i jakim zachowaniem - to pozostaje zagadką.

Tyle lat związku i ja słyszę takie coś. Nigdy nic mnie bardziej nie zabolało, a wiele przechodziliśmy, różne kłótnie i jedno rozstanie.
NIGDY NIC MNIE BARDZIEJ NIE ZABOLAŁO NIŻ SŁOWA, ŻE MIŁOŚĆ MOJEGO ŻYCIA I JEDYNY CZŁOWIEK, Z KTÓRYM CHCĘ SIĘ ZESTARZEĆ JEST MNĄ ZMĘCZONY. Ciekawe kiedy mu to zmęczenie przejdzie - ja się pierwsza tym razem nie odezwę, zawsze to ja wyciągam pierwsza rękę na zgodę.
A ja, wyszłam bez słowa, już nie szłam na uczelnię, bo wyglądałam jak panda.


Dieta kompletnie zawalona. Kompletnie. Aż szkoda bilansu pisać, kalkulator by zwariował od miliona kalorii. Jest mi tak strasznie wstyd, wytrzymałam prawie miesiąc, a dziś musiałam zeżreć wszystko.






Czy mężczyźni muszą być tak skomplikowaną maszynerią?
  • awatar dirty.wings: Mężczyźni są popierdzieleni... a mówi się, że to kobiety nie da się ogarnąć
  • awatar S i L e N c E: kurcze, przykro mi. sytuacja wydaje się być beznadziejna... czekaj, aż on się odezwie pierwszy.. powinien cię przeprosić !! a dietę dziś zacznij od nowa i nie patrz na to ,co było !! <3
  • awatar muzungu2: i vice versa ….
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Trzy słowa: nie mam siły. Środa to będzie dla mnie dniem pocałunku dementora: wielkie, wielgachne kolokwium. Wczoraj cały dzień nauki na dzisiejsze, z którego na szczęście 4. A w środę...? Trójkę daj mi, losie!
Mózg mi się już przegrzewa, jak patrzę na te 4 opasłe tomiszcza poważnie. Biedne studenty.

Bilans:
kanapka z dżemem 200 kcal
kanapka z serkiem capresi i ogórkiem 200 kcal
ziemniaki z kefirem 250 kcal
jabłko 50 kcal
banan 100 kcal
grejpfrut 50 kcal
mieszanka studencka 210 kcal
kawa z mlekiem 50 kcal
________________________________
1060

Jeszcze zjem kolację, ale nie wiem jaką. Zmieszczę się w 300 kcal na pewno, więc będzie 1360 ok.



Help me, help me! Byle do środy, naprawdę...


Aaaa no i jestem wkurwiona, bo podobno:
- jestem panikarą
- jestem niedojrzała
- jestem dziwna, cokolwiek by to znaczyło
A to wszystko dlatego, że nie chcę słyszeć kłamstw i widzieć hipokryzji u człowieka, z którym jestem niemal 5 lat.

"Nie wiedziałem, że taka jesteś" - och, serio? Widziały gały co brały, a podejście do wielu rzeczy mam niezmienione od wielu, wielu lat i zdawało mi się, że on wie, że NIENAWIDZĘ PEWNYCH ZACHOWAŃ I RZECZY!!! A najbardziej nienawidzę dowiadywać się o nich przypadkowo.

Jak się musi zmagać z głupią, panikującą i niedojrzałą francą, to do tego jeszcze będzie miał wisienkę na torcie: focha takiego, że klękajcie narody.
  • awatar schweigen: współczuję.. ale długo chyba nie zostało, co? potem będzie można odpocząć! a teraz mam nadzieję, że pozaliczasz jak najlepiej.;-> nie słuchaj tego kogoś, nie ma racji! jesteś świetną osobą, o.;-*
  • awatar chocogirl: Bedzie dobrze zobaczysz :) ladny bilans zapraszam
  • awatar Rrraw.: każdy ma lepsze i gorsze dni, niedługo wszystko się ustabilizuje;) bilans ładniutki;) powodzenia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
bilans:
płatki ryżowe z truskawkami i miodem 320 kcal
koktajl 290 kcal
pieczony indyk, ziemniaki, surówka 320 kcal
2 wafle ryżowe z pastą z avocado 120 kcal
pomidorowa z ryżem brązowym 240 kcal
___________________________________
1290 kcal


Mój dzisiejszy koktajl: kefir, jabłko, banan, miód, kilka listków mięty i pół kostki gorzkiej czekolady startej na tarce. Pychota! Mięta nadawała niepowtarzalny posmak.

Troszkę motywacji, inspiracji w formie obrazka i tekstu:










Luuuudzie, ratujcie mnie. Tyle nauki jeszcze przede mną, że nie wyrabiam! Dzisiaj dosłownie cały dzień przy książkach, co nie znaczy, że umiem wszystko. Może 1/5 umiem... Straszne życie studencika.

Jak przeżyję ten tydzień, jak dostanę ze wszystkiego marne 3, będę najszczęśliwsza na świecie!
  • awatar S i L e N c E: dokładnie ;/ wtedy nawet chce się sprzątać, byle by jak najdalej od książek ;/
  • awatar S i L e N c E: jeju, ty przynajmniej do książek siadłaś ,a ja... już się zbliżam do biurka, ale coś nie pozwala mi przy nim siąść i książek otworzyć, no i zanim się obejrzę, już jestem z dala od tych durnych książek *.* trzeba się ogarnąć, wakacje coraz bliżej <3 bilans super !!<3
  • awatar mama razy dwa: trzymam kciuki żeby było ze wszystkiego 5 :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Kuba już lepiej się czuje, mój tata (z racji tego, że wie, że Kuba jest "prawie abstynentem" chodzi cały dzień i mu dogryza. Na początku to było śmiesznie, jak śpiewał "Wódkę", ale potem to się już wkurzyłam, bo chłopak lata do toalety i chce wyrzygać wnętrzności, a mój tata ma z tego zaciesz.
Wychodzi na to, że odjedzie dopiero jutro wieczorem albo po południu, bo boję się, żeby nic mu się po drodze nie stało.

BILANS
dwie kromki słonecznikowego z dżemem 220 kcal
banan 100 kcal
jabłko 80 kcal
krupnik 200 kcal
kawałek pieczonego kurczaka 200 kcal
sałatka owocowa z orzechami, miodem i jogurtem naturalnym 350 kcal
kefir 160 kcal
__________________________________
1310 kcal


Co najlepsze, K. dzwoni do każdego i przeprasza za wczorajsze zachowanie ich "kolegów". Przeprosiny tu nic nie załatwią raczej, tyle głupich tekstów będę do końca życia pamiętać.
  • awatar S i L e N c E: ślicznie ci poszło z bilansem ;*
  • awatar schweigen: no niestety finansów brak, także na takie rzeczy nawet nie patrzę..;x najważniejsze, że już lepiej się czuje,a Ty zapewne masz troszkę więcej spokoju.;-) a bilans jak zawsze bardzo dobry.<3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak ograniczoną wyobraźnię trzeba mieć, żeby zaprosić na ognisko, które mogło być naprawdę fajną imprezą, bandę nieokrzesanych ćpunów w liczbie trzech? Wyobraźnię godną mojej koleżanki.

A miało być tak pięknie! Wielki ogień, pieczenie kiełbasek i trochę piwa na lepszy humor.
A wyszło inaczej. K., organizatorka, postanowiła zaprosić na imprezę także swoich ledwo poznanych kolegów. Dosłownie ledwo poznanych.

Byłam ze swoim chłopakiem, było kilkoro moich przyjaciół.
Zaczynało się niewinnie, my przyszliśmy po czasie (ognisko zaczynało się o 20, ale Kuba przyjechał do mnie dopiero o 20.20, więc u K. byliśmy gdzieś 0 20.40), oni już mieli dobry humorek - oni, czyli BNĆ (banda nieokrzesanych ćpunów), K. i ze dwie inne osoby, które piły wódkę. Ja piłam tylko piwo, Kuba też miał się piwa napić (ma do domu ponad 100 km ode mnie i chciał wyjechać do domu w miarę wcześnie dziś). Jeden z BNĆ zaczął dokazywać, podpierniczać się z K., niby zalotnie, niby w żartach, K. się to podobało z początku, bo przystojny, a ona już dłuższy czas nie ma chłopaka. Potem zaczęli być chamscy wobec niej, ale tego już nie opowiem. Co się za nią ktoś wstawił - cisza na 10 min, potem swoje dalej.

Apogeum tego wszystkiego osiągnęli, gdy zaczęli się tak podwalać do każdej dziewczyny (z początku po cichu), nie ważne, czy przyszła z chłopakiem, czy nie. Podejść do dziewczyny, która przyszła z narzeczonym, za miesiąc biorą ślub i powiedzieć do niej "wy to chodzicie ze sobą czy tak tylko dla picu, bo nie wiem czy do ciebie startować, czy nie" - tak potrafi tylko zwykły burak.

Masakra! Gdyby K. się w końcu nie wkurzyła i nie kazała im wypierdalać, to ja nie wiem co by się działo. Dziewczyny się bały iść same się wysikać!!! Potem jeszcze się wywiązało ileś tam kłótni o bzdury, bo jedna płacze, bo ją jej chłoptaś nie chce przytulić, potem się bić chcieli z tymi bandytami.

I wisienka na torcie. Jestem z Kubą już prawie 5 lat. Wczoraj (w sumie już dzisiaj), pierwszy raz widziałam go pijanego. Jak pije przy mnie, to tak dla humoru, niezbyt dużo, żeby żył następnego dnia. Miał jechać o tej porze, wyszło na to, że śpi, nie może wstać z łóżka, a jak wstaje, to tylko do toalety.

Nie tylko Kuba tak, ale i 4 inne osoby (3 chłopaków + 1 dziewczyna), załatwili się tak alkoholem od BNĆ, którzy przynieśli jakąś dziwną wódkę - niby to Stock, ale widziałam, że trochę się lało. Jakaś totalna podróba. Nie wiem skąd oni to wytrzasnęli, ale dobrze, że nie napiłam się ani kropelki...


Jestem tak cholernie zła, że nikt sobie tego nie może wyobrazić. CO ZA CHŁOTA TO BYŁA. Żałuję, że tam poszliśmy i każdy z moich przyjaciół żałuje!


______________________________________________
Do wczorajszego bilansu doliczam kilka nachosów, kiełbaskę i chleb, musztardę, jedno piwo. Nawet nie chce mi się liczyć ile wyszło, tyle się nastresowałam, tak mi ciśnienie skakało, że się nie martwię kaloriami.













Ta piękna pogoda mnie rozczula! Jeszcze u mnie w domu tyle owoców... Czuję nadchodzące lato!
A potem przypominam sobie ile nauki mam na ten weekend i czar pryska...

Tak, taka piękna pogoda, czeka na mnie stos notatek, muszę się uczyć i jeszcze opiekować się skacowanym (mało powiedziane) chłopakiem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
bilans
owsianka z miodem i cynamonem 290 kcal
kanapka z serkiem capresi i sałatą 200 kcal
kanapka z piersią z indyka i serem 200 kcal
sok pomarańczowy 150 kcal
banan 100 kcal
gyros 150 kcal
_________________________________________
1090 kcal

No i bajka! A o 20 zmykam na ognisko. Wiem, że będą niezdrowe rzeczy: kiełbaski, chipsy, alkohol. Dlatego to ograniczę, ale nie mogę nic z imprezy nie skorzystać.
Zjem mały kawałek kiełbaski piczonej, do tego mała kromka chleba i jedno piwo. Zmieszczę się w 400 kcal. To chyba nie grzech?
Zwłaszcza, że pójdę spać późno.





Czy wy kochacie ogniska tak bardzo jak ja? <3
  • awatar do it yourself and for yourself: baja, baja :) super poszło, kochana ;* pewnie, że nie grzech, nie ma co się całe życie wszystkiego wystrzegać, niezdrowe rzeczy będą nam towarzyszyć przez całe życie, a od czasu do czasu jest wręcz wskazane troszkę zjeść:)) !
  • awatar chocogirl: Sliczny bilans ;) Oh, ale mam apetyt na pjeczona kielbaske.. ;/ zapraszam do mnie i powodzenia! :)
  • awatar Plan jest taki: Świetny bilans, bardzo dobrze Ci idzie, tylko tak trzymać :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Witajcie moje kruszynki! Czy wy tak samo jak ja cieszycie się z pięknej pogody? Oby nie zepsuła się na weekend!


Zacznę od dzisiejszego bilansu:
owsianka z cynamonem i miodem 290 kcal
banan 100 kcal
jabłko 80 kcal
kanapka z serkiem Capresi, sałatą i ogórkiem 200 kcal
kawałek bagietki z serkiem topionym i kapustą pekińską 200 kcal
serek wiejski, wasa i pomidor 240 kcal
__________________________________
1110 kcal

Dzisiaj tak sobie, malutko. Jestem cały dzień syta, jest mi tak duszno, że ciągnę piję wodę, niedługo nerki mi wysiądą i spuchnę cała.

Wczorajsze niezapowiedziane kolokwium mnie załamało, bo chciałam dobrą ocenę na koniec i stwierdziłam, że nie mogę tego tak zostawić. Jestem przykładną studentką, jak mam się czegoś nauczyć, to się uczę i chodzę na zajęcia, a nie olewam. Poszłam do prof i mówię, że nie mogłam się przygotować, bo choroba, bo coś tam. Nawet nie pytał o zwolnienie lekarskie, co dziwne, chciał, żebym sobie poszła, dwója to dwója, ale do cholery... Wczoraj wieczorem przeczytałam wszystko kilka razy i dzisiaj mnie z tego przepytał. Postawił mi 3 i powiedział, że gdybym tyle napisała na kolokwium, dostałabym 5. Dobra trója jednak nie jest zła! Dziewczyny, które pisały ze mną dostały 4 i 4+.

I wakacyjne inspiracje! W sierpniu planuję wyjazd gdzieś na Mazury lub nad Bałtyk z przyjaciółmi i Kubą. Będzie trzeba się przyłożyć, żeby zwalczyć te niechciane kilogramy do sierpnia. Uda się? Uda. Jak nie 7 kg, to 5, będzie dobrze i tak.









Mam ochotę na borówki lub truskawki. <3
  • awatar motywujeszskarbie: Powodzenia oby tak dalej ! ;)
  • awatar S i L e N c E: ładnie i zdrowo zjedzone -- oby tak dalej ;)
  • awatar skinnyaria: Brawo Kochana! Rzadko zdarzają się ambitni studenci, zazwyczaj mają wszystko gdzieś albo udają, że mają. Serek wiejski mmmniam, zapomniałam, że coś takiego istnieje ;P dzięki za przypomnienie <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wczoraj rzyganie całą noc, dzisiaj jest już dobrze z moim układem pokarmowym, szczęśliwa idę na uczelnię i co...? Pan profesorek Iksiński wybiera sobie 3 osoby do napisania kolokwium z ostatnich ćwiczeń.


Tak, padło m.in. na mnie.


Tak, zjebałam to.


Tak, marzenie o 5 na koniec odeszło w dal.


Jestem strasznie zła. Gdyby nie to, że wczoraj dosłownie wrak człowieka za mnie był, powtórzyłabym materiał.


bilans:
bułka grahamka z masłem orzechowym 290 kcal
banan x2 200 kcal
jabłko 80 kcal
sałatka gyros 80 kcal (bez majonezu, z jogurtem naturalnym)
garść orzechów 200 kcal
serek wiejski 200 kcal
4 wafle ryżowe 160 kcal
________________________________________
1210 kcal
  • awatar S i L e N c E: bilansik masz ładny ;* <3
  • awatar skinnyaria: Przynajmniej masz piękny bilans ;) Tak czy tak dzień wczorajszy nie jest już ważny, liczy się to co jest przed nami i jakie będziemy zgrabne ;D
  • awatar kari13: Mnie też biorą do odpowiedzi jak nie umiem -,- no ale powodzenia ;) Bilans ładny, zdrowy :3 zapraszam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
U nas w domu prawdziwa epidemia - każdy chodzi z bolącym brzuchem, każdego mdli i każdemu brakuje chęci do życia. Jakaś wirusówka, która i mnie nie ominęła. Całą noc nie spałam, męczyły mnie wymioty, dzisiaj rano zjadłam śniadanie i od razu zwróciłam. Bałam się nawet suchą bułkę zjeść.
Straszne to. Widzę, że mamie i bratu też już przechodzi. Z bratem było o tyle źle, że nie mógł napić się ani herbaty, ani wody, ani mięty + doszła u niego biegunka. Jak wracałam z uczelni, kupiłam nawet kroplówkę i miałam mu ją założyć, bo się bałam, że się odwodni, ale już było z nim lepiej, jak wróciłam.

Tak wiem, że "biegunki i wymioty nie są jednostkami chorobowymi, ale objawami". Poszlibyśmy z tym do lekarza i każde z nas by dostało tą samą kroplówkę + witaminkę C i wapno. Jak na kaca.

No właśnie, na dodatek musiałam jechać na uczelnię! Nie mogłam sobie odpuścić ćwiczeń, czułam się potwornie źle, ale te 2h wytrzymałam i wróciłam do domu. Kolejne zajęcia już sobie odpuściłam, nie chciałam robić ludziom krzywdy swoimi treściami żołądkowymi. Wróciłam, zabieram się za naukę... Sesja niedługo, a ja jeszcze przed mam sporo kolokwiów, do których trzeba się porządnie przygotować, bo inaczej nie dopuszczą mnie do egzaminu. Czytam, czytam, czytam i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Trudno, jestem tak zmęczona po tej nocy, że nie ma szans na naukę dziś.


Czytam "Grę o tron". Całkiem niezłe, w serialu nie wszystko się wyłapie, tutaj można.


Bilansem nie będę zawracać sobie głowy. Przecież i tak wszystko zwróciłam, a dzisiaj muszę uzupełnić jakoś chociaż w małej części makro i mikroelementy. Takie szczęście, że już mi lepiej...
  • awatar kari13: Co do pytania to mam154 cm wzrostu ;-;
  • awatar skinnyaria: Uwielbiam Grę o Tron! hahaha, nie powinno się śmiać z cudzego nieszczęścia, ale ubawiłaś mnie pisząc, że nie musisz sobie zawracać głowy bilansem ;P <3
  • awatar kari13: Szkoda sytuacji ;(.. ale ja za to bym chciala ta chorobe. Prosze zaraz mnie! ;) nie musialas cwiczyc, a jednak.. :3 zapraszam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Kocham swoich przyjaciół. Przyjaciółka wpadła do mnie "na chwilę", po 15 minutach mówi "zbieraj się". "Gdzie?", a chodź, grilla zrobimy. W ciągu 30 min wszyscy zostali zwołani i spędziliśmy bardzo miło popołudnie.

Bilans:
dwie kromki słonecznikowego z szynką, pomidorem i ogórkiem 210 kcal
jogurt naturalny z owocami 240 kcal
karczek, marchewka, surówka, ziemniaki 330 kcal
wasa czekoladowa x2 i kawa mrożona 206 kcal
kiełbaska z grilla 100 kcal
pierś z kurczaka 160 kcal
ketchup i musztarda 40 kcal
chleb zwykły 100 kcal
___________________________________
1386 kcal


Czyli ok! Jestem z siebie zadowolona. Zamiast z nimi pić piwsko piłam colę zero. :>


A no i nasza piosenka na dziś:
  • awatar do it yourself and for yourself: jedzenie z grilla jest megaaaaaaa! :)
  • awatar hononey: Człowiek nie jest zbudowany z kalorii, tylko z witamin, enzymów, minerałów i innych pierwiastków. Skupiając się tylko na kaloriach, wyniszczasz organizm, ponieważ ledwo w bilansach jakiś składników odżywczych. Do tego najgorsze co możesz zrobić to łączyć białko z węglami, ponieważ żołądek dostaje pierdolca i nie wie co ma najpierw trawić. Chleb to tego nie jest optymalnym pożywieniem dla ludzi. Kalorii z surowych warzyw i owoców bym nie liczyła, ponieważ fruktoza (jeżeli nie jadłaś wcześniej tłuszczu), szybko się spali, a błonnik i tak wchłonie i wydali toksyny z jelit. Aspartam w produktach sugar free, jest neurotoksyną i jest udowodnione że po kilku latach spożywania, zaczynasz tyć. W ten sposób organizm broni się przed toksynami.
  • awatar notdestroy: Spontanicznie, i tak zawsze najlepiej! :) to gratuluję, że się powstrzymałaś od piwa, ja mam z tym jeszcze problem :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›